piątek, 22 stycznia 2016

pierogi Guliwer :)

Pierogi, to w tym roku częsty gość w naszym domu.
Jak wiadomo pierogi mogą być z różnym nadzieniem, ale u nas najczęściej są ulubione "ruskie" 
Dlaczego Guliwer ? Ponieważ, jeden pieróg, jest tak duży jak porcja pierogów w barze :)) 


Jak widać powyżej... na bardzo dużym talerzu mieszczą się trzy pierogi, to porcja dla szefa :)) 
Tak jak pisałem w wcześniejszym poście opłaca się ugotować więcej ziemniaków, żeby zrobić potem po prostu pierogi, które u nas wszyscy LUBIĄ :)) 



Ziemniaki gotujemy w "mundurkach" potem obieramy ze skóry i dodajemy przyprawy.


Pieprz i sól :) podstawowe przyprawy, bez których nie przygotujemy tzw. potraw słonych.


Obieramy czosnek, dodajemy koperek i tutaj niespodzianka,
 trochę kiełbasy do smaku :) Pierogi robimy w domu, więc tak jak pisałem,
 można dodać wszystko, żeby tylko pysznie smakowało.


Jeżeli macie blender z przystawką do puree,  to połączenie produktów zajmie 2 minuty :) 
Tak normalnie, to wszystko razem przekręca się w maszynce do mielenia mięsa 5 minut  i już ! 


Jak farsz mamy przygotowany, zabieramy się za ciasto :) 
Klasyczne ciasto: mąka... jajko... sól... woda :) 


Na kilogram mąki jedno lub dwa jajka, dwa kubki wody, łyżka  soli... 


Ciasto wałkujemy i wycinamy miską do zupy... nasze Guliwery 



Nie zawsze ładne i równiutkie, ale na pewno okrągłe :) 
Potem nakładamy duuuużooo farszu i lepimy :))) 


Po zlepieniu ... 
Odkładamy na deskę posypaną mąką i zabieramy się za następne :) 


Gdy woda w dużym garnku już się zagotuje, to wówczas wrzucamy pierogi...


Po wypłynięciu na wierzch, niech pogotują się trzy/cztery minuty,
 potem wyciągamy je  cedzakiem do zimnej wody żeby schłodzić :) 


No i teraz rozpoczyna się dopiero prawdziwa historia pierogowa :) 
Ponieważ możemy zjeść odgrzewane, odsmażane, z piekarnika, z patelni,
 ze śmietaną, ze skwarkami... na zimno i na ciepło :)) 


...


...


...


...


...


...



... Smacznego !!! 

2 komentarze:

  1. Witam.
    Aleś mi pojechał po kubkach smakowych. A ja Panie biedny na wewnętrznej migracji roboczej pod Katowicami i nijak pierogów przygotować nie idzie. Poza tym trójglicerydy "szybują" a i cukier się rozpanoszył. Nic to jednak, po powrocie będę musiał zagnieść sztuk kilka z farszem ekstremalnym, sporządzonym przy butelczynie napitku zacnego, bo jak pewnie wiesz gotowanie przy "lufie" to dla mnie najlepszy reset od trosk powszednich. Pozdrawiam i zdrowia życzę gromadzie "Pierogożerców" - Subi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam
      Lepić każdy może... trochę lepiej lub trochę gorzej, ale wiadomo, że warto :)
      Domowe jedzenie trójglicerydów nie podbije...Włóczęgostwo po delegacjach podbija wszystko...jak wiesz wiem :)
      Pozdrawiam ! Zapraszam częściej ! Zdrowia życzę ... !!!!

      Usuń